wtorek, 25 września 2012
wtorek, 18 września 2012
Mistrzostwa Polski Bike Polo 2012 Kraków
Kraków jak zwykle zorganizował imprezę na świetnym poziomie. Nie wiem jak dziewczyny i chłopaki to robią, ale podobnie jak rok temu czułem się jak w domu, nie miałem ochoty wyjeżdżać. Zajebista atmosfera, wszystkie moje troski natychmiast mnie opuściły i wróciłem to Leszna naładowany pozytywną energią :) Poza tym w końcu zmotywowałem się do zrobienia roweru do polo, a zabieram się za to od ponad roku. Imprezy bike polo mają to coś, ducha, którego uwielbiam, a który już dawno przestał towarzyszyć imprezom kurierskim.
Jeszcze raz chciałbym podziękować całej krakowskiej ekipie, a w szczególności Pat, Balcerowi i Mambie za ugoszczenie mnie w swym progach. Mam nadzieję, że widzimy się na Warsaw Open (o ile uda mi się tam dotrzeć)
poniedziałek, 3 września 2012
piątek, 31 sierpnia 2012
PCMC 2012
Z prawie dwutygodniową obsuwą zamieszczam wpis podsumowujący kurierskie mistrzostwa. Lepiej późno niż wcale. Impreza świetna, bez dwóch zdań. Gratulacje i podziękowania dla organizatorów. Pełna profeska. Swoją drogą te mistrzostwa odbyły się bez jakiś krzywych akcji, jakoś tak spokojnie było :) Poznań zjawił się w składzie: Aga, Zosia, Krzychu, Sharub, Sałata i ja. Dildo władzy przejęło Trójmiasto i właśnie tam widzimy się za rok.
Żałuję tylko tego, że nie miałem nastroju poszwędać się z aparatem po Kato, bo to miasto aż się o to prosi.
PS. Podziękowania dla ekipy wrocławskiej za wspólną podróż powrotną oraz napojenia mnie browarami w pociągu jak i podczas mojego oczekiwania na przesiadkę :) Wrocław jak zwykle zajebisty :)
czwartek, 5 lipca 2012
Odpoczynek
Wstaję z łóżka o 6 rano i mocno zaspany, w samych spodenkach wychodzę przed dom. Dom, który jest położony na środku leśnej polany na zboczu góry. Stoję chwilę w słońcu, które o tej godzinie jeszcze przyjemnie grzeje i napawam się widokiem który mam przed sobą. Widzę dachy domów w Szczyrku daleko u podnóża, przeciwległe szczyty, lasy i błękitne niebo. Po chwili ruszam do strumienia, żeby przemyć twarz i zabrać mleko, które się tam chłodzi. Wracam do domu, parzę kawę, którą będę popijać na leżaku obok chaty, czytając książkę i paląc papierosa. Czy można lepiej zacząć dzień? Byłem tam stanowczo za krótko.
Kąpiele w deszczu, nocne szukanie ścieżki ukrytej wśród drzew prowadzącej do domu, z telefonem jako jedynym źródłem światła (ogromu małych, jarzących się punkcików, czyli świetlików, nie liczę) to tylko część z całej masy niezapomnianych chwil spędzonych tam.
sobota, 30 czerwca 2012
środa, 13 czerwca 2012
Subskrybuj:
Posty (Atom)















