
Są cowboy'e, są skóry, są kule. To jest właśnie Łazarz.
I ja dzisiaj też nie mogę. Duchota na to nie pozwala. A czemu Strzelecka nie może zasnąć? Gdzieś jest domówka, gdzieś ktoś gra na pianinie przyjemne melodie, gdzieś ktoś samotnie i resztką sił śpiewa pijacko "sto lat", gdzieś ktoś się kłóci, ktoś się śmieje, ktoś się kocha, ktoś dyskutuje, gdzieś szczeknie pies i milknie prawie od razu skarcony przez właścicieli, gdzieś zamiauczy kot. Te wszystkie dźwięki roznoszą się w ciężkim powietrzu ulicy prawie jednocześnie tworząc niesamowity klimat.
Fotorelację autorstwa Mruff z pierwszego dnia imprezy znajdziecie tutaj: http://picasaweb.google.pl/Gurek92/BydgoszczAlleycat2703OdMrowki
i pamiętajcie, żeby żegnając się obudzić tych, którzy jeszcze śpią :)
Ekipa poznańska wystąpiła w składzie: MaRyś, Mruff, Zofia, Zosia, Berni, Furi, Gurek, Kuba, Mamba, Sieciu i ja.

Oto szprychówka z dzisiejszego, a raczej już wczorajszego alleya. Dwustronna z czego tą drugą stronę każdy miał inną, ot taki fajny bajer. Całego alleya nie będę relacjonował bo nie ma sensu (znaczy nie chce mi się ;)), wspomnę tylko, że przed startem marzliśmy coś około godziny zanim ruszyliśmy. Nie było manifestu, a zamiast tego na punktach dowiadywaliśmy się gdzie jechać dalej (od "stójkowych" :P albo z pomarańczowych naklejek rozlepionych gdzieś na czekpojntach). Większą część trasy przejechałem z Psari (dzięki!!!), ale na którymś czerwonym świetle nie zdąrzyłem śmignąć i zostałem z tylu. Ogólnie to przed metą powtarzałem jak mantre japierdolekurwadamradezesramsieaniedamsie na szczęście jakimś cudem udało mi się wdrapać na trzecie piętro parkingu w Plazie. Chłopaki i dziewczyny afterują teraz gdzieś na Hetmańskiej, ja już tam niestety nie dotarłem. Tyle.