czwartek, 5 lipca 2012

Odpoczynek

Wstaję z łóżka o 6 rano i mocno zaspany, w samych spodenkach wychodzę przed dom. Dom, który jest położony na środku leśnej polany na zboczu góry. Stoję chwilę w słońcu, które o tej godzinie jeszcze przyjemnie grzeje i napawam się widokiem który mam przed sobą. Widzę dachy domów w Szczyrku daleko u podnóża, przeciwległe szczyty, lasy i błękitne niebo. Po chwili ruszam do strumienia, żeby przemyć twarz i zabrać mleko, które się tam chłodzi. Wracam do domu, parzę kawę, którą będę popijać na leżaku obok chaty, czytając książkę i paląc papierosa. Czy można lepiej zacząć dzień? Byłem tam stanowczo za krótko.
Kąpiele w deszczu, nocne szukanie ścieżki ukrytej wśród drzew prowadzącej do domu, z telefonem jako jedynym źródłem światła (ogromu małych, jarzących się punkcików, czyli świetlików, nie liczę) to tylko część z całej masy niezapomnianych chwil spędzonych tam.


poniedziałek, 26 marca 2012

Pożegnania nadszedł czas









Miejsce w którym bywałem, spałem, piłem, jadłem, imprezowałem, w końcu mieszkałem. Miejsce, które towarzyszyło mi praktycznie od początku mojego życia w Poznaniu, czyli od jakiś 7 lat, zostało oficjalnie opuszczone. Nie ma tam już nikogo znajomego, cztery pokoje i ogromna kuchnia (a może raczej salon?) stoją teraz puste i czekają na nowych, obcych mi ludzi. Całkiem możliwe, że kiedyś przypadkiem tam jeszcze trafię, ale historia Strzeleckiej właśnie się zamknęła. Na zdjęciach powyżej jest tylko garstka osób, które przewinęły się przez to mieszkanie w ciągu tych wszystkich lat i które znalazły czas by pojawić się na pożegnalnym piwku.