I ja dzisiaj też nie mogę. Duchota na to nie pozwala. A czemu Strzelecka nie może zasnąć? Gdzieś jest domówka, gdzieś ktoś gra na pianinie przyjemne melodie, gdzieś ktoś samotnie i resztką sił śpiewa pijacko "sto lat", gdzieś ktoś się kłóci, ktoś się śmieje, ktoś się kocha, ktoś dyskutuje, gdzieś szczeknie pies i milknie prawie od razu skarcony przez właścicieli, gdzieś zamiauczy kot. Te wszystkie dźwięki roznoszą się w ciężkim powietrzu ulicy prawie jednocześnie tworząc niesamowity klimat.
niedziela, 11 lipca 2010
niedziela, 28 marca 2010
Alleycat bydgoski
Ekipa poznańska wybrała się w sobotę tłumnie i dumnie do Bydgoszczy na orginizowanego tam pierwszy raz od 5 lat alleycata. Nie ma co tu dużo opisywać, było zajebiście! W każdym razie na zawsze zostaną zapamiętane Sieciowe kalambury, reklamacja chleba w wykonaniu Gurka, polo w Estradzie oraz troska gospodarza w znalezieniu nam dogodnego pociągu.
Fotorelację autorstwa Mruff z pierwszego dnia imprezy znajdziecie tutaj: http://picasaweb.google.pl/Gurek92/BydgoszczAlleycat2703OdMrowki
i pamiętajcie, żeby żegnając się obudzić tych, którzy jeszcze śpią :)
Ekipa poznańska wystąpiła w składzie: MaRyś, Mruff, Zofia, Zosia, Berni, Furi, Gurek, Kuba, Mamba, Sieciu i ja.
piątek, 19 lutego 2010
czwartek, 14 stycznia 2010
niedziela, 20 grudnia 2009
5 lat poznańskich alleycatów cd.

Oto szprychówka z dzisiejszego, a raczej już wczorajszego alleya. Dwustronna z czego tą drugą stronę każdy miał inną, ot taki fajny bajer. Całego alleya nie będę relacjonował bo nie ma sensu (znaczy nie chce mi się ;)), wspomnę tylko, że przed startem marzliśmy coś około godziny zanim ruszyliśmy. Nie było manifestu, a zamiast tego na punktach dowiadywaliśmy się gdzie jechać dalej (od "stójkowych" :P albo z pomarańczowych naklejek rozlepionych gdzieś na czekpojntach). Większą część trasy przejechałem z Psari (dzięki!!!), ale na którymś czerwonym świetle nie zdąrzyłem śmignąć i zostałem z tylu. Ogólnie to przed metą powtarzałem jak mantre japierdolekurwadamradezesramsieaniedamsie na szczęście jakimś cudem udało mi się wdrapać na trzecie piętro parkingu w Plazie. Chłopaki i dziewczyny afterują teraz gdzieś na Hetmańskiej, ja już tam niestety nie dotarłem. Tyle.
5 lat poznańskich alleycatów
piątek, 11 grudnia 2009
Większość ludzi nie potrafi przeżyć dnia bez kawy, orzeźwiającego prysznica, ewentualnie ciepłego posiłku (zwanego z reguły śniadaniem choć to raczej nazwa umowna) o poranku (również nazwa czysto umowna). Otóż są jeszcze na świecie mieszkania, w których te wszystkie dobrodziejstwa cywilizacyjne zapewnia prąd. Wspaniały wynalazek zwany bojlerem daje ciepłą wodę, czajnik elektryczny dostarcza wrzątek, a kuchenka elektryczna dzięki magicznej energii płynącej w kablach pozwala ugotować posiłek. Wyobraźcie sobie teraz drogie dzieci, że w jakiś tajemniczy sposób (np. przez nie zapłacenie rachunku) ta wspomniana energia zostaje drastycznie i nagle odcięta. Wyobraźcie sobie tą frustracje! To znaczy frustracja na początku nie występuje. Najpierw jest niedowierzanie, potem zaprzeczanie i dopiero po tym etapie następuje nieopisane wkurwienie! Na szczęście potem przychodzi śmiech, ale nie wiem na jak długo, bo bez prądu jesteśmy dopiero od trzech godzin i na szczęście na dworze jest jeszcze jasno. Co będzie później, nie wiadomo. Także drogie dzieci płaćcie rachunki regularnie, by później nie mieć przykrej niespodzianki :)
Prądzie! Miłości moja! ty jesteś jak zdrowie.Ile cię trzeba cenić, ten tylko się dowie,
Kto cię stracił. Dziś piękność twą w całej ozdobie
Wspominam i opisuję, bo tęsknię po tobie
A niechaj narodowie wżdy postronni znają, iż Strzeleccy jak gęsi, gdyż prądu nie mają
Prąd wrócił po 9 godzinach nieobecności wywołując nieopisaną radość :)

